Dzien #50 KRAINA DESZCZOWCÓW

Ktoś zapowiedział śnieg z deszczem i jest śnieg z deszczem, wszyscy na mieście, w sklepach, urzędach i przychodni są śnięci, potykają się o siebie. Akurat dzisiaj przypadło mi odwiedzenie wszystkich tych miejsc. Przychodnia w Darłowie nie potrzebuje ponurej pogody by stać się smutnym miejscem, ale deszcz dodaje jeszcze ciekawego efektu, wejścia i wyjścia, atmosfera się zagęszcza, gdy jest wiele mokrych płaszczy wśród starszych i rozchorowanych osób. Jeszcze lepiej się siedzi, jest sennie, a plastikowe krzesła  smakują jeszcze bardziej zmęczonym nogą, które dodatkowo dzisiaj przeskakiwały kałuże i brodziły przez pasy wśród płynących strumieni.
Dodatkowo po raz kolejny poznałem nowe pieczęci, które są z urzędu i które kosztują, samym faktem przybicia do papieru. Sam papier nie jest wart wiele, może jest, ale nie tak bardzo sam w sobie, z pieczęcią nabierają znaczenia i słowa inaczej widnieją jeśli jest parafka, czerwona pieczęć. Skierowania, abstrakcyjne badania, potem jeszcze do kieszeni NFZ, za pieczęć, że te wcześniejsze badania wprowadzamy jako aktualne, i choć książeczka sanepidu opiera się permanentnie o jedno badanie, to aktualizujemy ją co roku, żeby karmić kieszenie innych za pieczęcie. A badanie tak jak mówiłem jedno, a książeczka co roku z pieczątką, potwierdzającą to samo badanie, co roku do kieszeni za raz wykonane badanie,  tylko ta pieczęć na mocy prawa... co roku płacimy, żeby ktoś nam przybił.  i taki nonsens ma ten akt, jak sposób w jaki to opisuję... Sami wiecie.    














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz